Co boli bardziej, usłyszeć, że nie jest się kochanym czy porażka na półfinałach? Co boli bardziej. Czy nigdy nie może być tak idealnie? Czy chociaż raz w życiu uda nam się osiągnąć upragnione cele? Czy chociaż raz będziemy szczęśliwi? Chociaż patrząc na to z boku, Makoto był szczęśliwy, do czasu. Do czasu półfinałów. To był jego najgorszy dzień w życiu.
Szatyn jak zwykle obudził się wcześnie rano,mimo tego,że nie spał w swoim łóżku. Nie lubił hoteli, ale jak mus to mus. Przeciągnął się leniwie na łóżku i spojrzał na łóżko obok swojego, gdzie spał Haru. Uśmiechnął się widząc jego twarz skalaną w promieniach słonecznych. Był taki idealny. Każdy oddech, ruch, słowo. Idealny. Wstał i podszedł do łóżka bruneta. Nachylił się na nim i lekko ucałował w czoło. Patrzył jak oddycha. Uwielbiał na niego patrzeć. Uwielbiał jak pływał. Czy można nazwać to miłością?
Otrząsnął się i ruszył w stronę łazienki. Wziął szybką, ale relaksującą kąpiel. Wracajac do pokoju, gdzie Haru dalej smacznie chrapał naszły go dziwne myśli. Bał się dzisiejszego półfinału. Tak na prawdę nie miał pewności, czy chce płynąć, ale przecież nie mógłby zrobić tego swojej drużynie.Liczył na nich, liczył na Haruke, Nagise i Rei'a. Liczył także na to, że i on postara sie i nie da plamy. Był szczęśliwy pływając z przyjaciółmi. Wolność. To Haru pokazał mu czym jest wolność. Woda była jego drugim domem, jego...uzależnieniem? Czuł beztroskę płynąc przed siebie, czując jak kropelki wody obijają się o jego ciało, delikatnie muskając każdy zakamarek jego umięśnionego ciała.
Słońce. Delikatne, poranne promienie świeciły mu teraz prosto w oczy. Przeciągnął się leniwie, uwielbiał długo wylegiwać się w łóżku, to była jego, zaraz po pływaniu, siedzeniu w wodzie czy gotowaniu ulubiona czynność. Jednak dzisiaj nie miał na to czasu. Spojrzał na łóżko stojące obok, jednak nie widząc jego właściciela tylko zmarszczył oczy. Przyłożył dłoń do czoła czując jakby ktoś go wcześniej dotykał. Ale i kto? I po co? Wzruszył ramionami, pewnie mu się coś pomyliło. Makoto wszedł chwilę później.
- Dzień dobry, Makoto-kun.
Wstał, drapiąc się po głowie. Zapewne nie wyglądał zbyt reprezentacyjnie, szczególnie zaraz po wstaniu. Nie czuł się zdolny do zrobienia czegokolwiek, jeszcze nie miał energii, lecz zapewne zmieni się to gdy dotrą na basen. Woda go orzeźwi. W końcu to najpiękniejszy żywioł. Zarazem twórczy i śmiercionośny, dający schronienie, zalewający domy. Taka piękny, delikatny, jak kobieta. Jednak żadna przedstawicielka płci pięknej nie będzie tak cudowna, nie dla niego. Nigdy.
- Dzień dobry, Haru. Makoto był w dobrym humorze. Znów mógł popatrzeć na swój ideał. Ale to tak cholernie bolało. Czy ukrywanie swoich uczuć przez 4 lata jest dobre? Czy dobre jest sprawianie sobie tak ogromnego bólu? Wytrzymał już dość długi okres nie wie ile jeszcze da rade, to jest zbyt uciążliwe. Wyspałeś się? - zapytał z lekko załamanym głosem. Cholera, pomyślał.
Przejechał palcami po włosach.
- Tak, dziękuję.
Nie zauważył drżenia w jego głosie. Nie zauważył czy nie chciał zauważyć? Możliwe, że to drugie. Domyślał się uczuć kolegi i bał się, cholernie się bał ich następstw. Wolał udawać głupiutkiego i nieświadomego. Ściągnął koszulkę, rzucając ją na łóżko i ponownie się przeciągając, pod chwilowo naciągniętą skórą ukazały się mięśnie.
- Zdążę skoczyć pod prysznic, prawda?
Odwrócił głowę ku Makoto, lustrując jego twarz błękitnymi oczyma.
Brunet czuł, że zaczyna się trząść. On to robi specjalnie. Czyżby domyślał się o jego uczuciach? A co jeśli to działa w dwie strony? Makoto byłby najszczęśliwszym delfinem na świecie.
- T-tak, zdążysz, mamy jeszcze dużo czasu. Z chłopakami spotykamy się dopiero za godzinę.
Spojrzał głęboko w cudowne oczy Haru. Na ich widok miał ochotę rzucić się na niego. Chciał go tylko dla siebie. Tylko. Dla. Siebie.
Patrzyli sobie w oczy przez dłuższą chwilę. Makoto nie mógł wytrzymać napięcia, czuł, że zaraz powie coś, czego nie powinien.
- Haru, ja...
Uśmiechnął się do niego niepewnie i pochylił nad torbą ze swoimi rzeczami z której wyciągnął przybory prysznicowe, jakieś ciuchy, kąpielówki... Tych ostatnich miał pięćpar, to chyba oczywiste. Ułożył je obokk siebie na łóżku u oparł dłoń o biodro, palec drugiej ręki przykładając do ust.
- Które mam wziąć...
Spytał sam siebie, pochylając nieco nad łóżkiem. Słysząc głos Makoto nawet się nie odwrócił.
- Tak?
Rzucił tylko, nadal lustrując wzrokiem każdą z par spodenek. W końcu ważne było, żeby były wygodne i ładne wizualnie.
Makoto spojrzał na tył Haru i próbował coś z siebie wydusić. Nic nie mogło przejść mu przez gardło. Był takim tchórzem. Bał mu się wyznać co do niego czuje. Czuł, że do oczu napływają mu łzy. Cholera, po raz kolejny okazywał słabość. Pierwsza samotna łza spłynęła po jego policzku.
- Haru, ja..idę się przewietrzyć - odpowiedział załamanym głosem i szybko wybiegł z pokoju nawet się nie ubierając. Zaczynał coraz mocniej płakać. Nie panował nad tym, emocje były zbyt silne. Przez ten cały czas wystarczyło mu, że był przy nim, że mógł mu towarzyszyć.
Cieszył się z każdego dnia spędzonego z Haruką. Ale teraz chciałby czegoś więcej, zaczął tracić panowanie nad swoim ciałem i umysłem. Zaczął powoli upadać.
Wybiegł z hotelu. Zimny wiatr od razu dał się we znaki. Cóż, nie ma się co dziwić, był w samych dresach, nawet nie ubrał butów.
Usiadł pod hotelem i skulił się najmocniej jak mógł pozwalając łzom płynąć wolno, miał dosyć.
Zdziwił się jego zachowaniem. Może, może... nie mógł wymyślić jakiegoś sensownego wytłumaczenia. Potrząsnął głową. Zapewne niedługo wróci, nie ma co się martwić. Zebrał swoje rzeczy i ruszył do łazienki, myśląc o tym, co tak właściwie się stało. Czy zrobił coś źle? Chyba nie... Przynajmniej tak mu się wydawało. W zamyśleniu rozebrał się i wszedł pod prysznic, chłodna woda oblewała jego ciało, orzeźwiając, lekko pobudzając. Jednak to musiało się skończyć, po wyjściu jeszcze ogarnął się i wrócił do pokoju, jednak nie zastał tam Tachibany.
- Huh?
Mruknął tylko, wycierając włosy. Jakiś czas go nie było, pewnie było mu zimno. Haruka po namyśle chwycił bluzę drugiego i wyszedł z hotelu.
- Makoto.
Podszedł do bruneta powolnym krokiem, pochylił się nad nim, lecz tylko na chwilę, aby narzucić na nagie ramiona materiał.
Zielonooki poczuł fale ciepła, która została zrzucona na jego ramiona. Mimo to, nie podniósł głowy, tylko próbował przestać płakać. Głos Haruki doprowadzał go do jeszcze większej rozpaczy. Zapach miodowego szamponu rozniósł się w powietrzu. Makoto uwielbiał ten zapach, zapach jego ukochanego. Całego go uwielbiał, w tym był.. problem?
- Haru, zostaw mnie samego, proszę. Nie chce...nie chce, Haru, rozumiesz?
Nie chciał aby ten patrzył na niego w takim stanie. To byłoby dla niego nienormalne. Przecież to Makoto jest tu zakochany, prawda?
Nie posłuchał. On nie słuchał nikogo, jak można było zauważyć. Usiadł obok Makoto i zaczął się w niego intensywnie wpatrywać nim spytał:
- Co jest?
Siedział w takiej pozycji przez dobrych parę minut, aż przeszedł go dreszcz. Nie mógł zaprzeczyć temu, że na zewnątrz było zimno. Nie wiedział, czy uzyska jakąś odpowiedź, w zasadzie nawet na to nie liczył.
Makoto otworzył szeroko oczy i zdobył się na odwagę aby spojrzeć w jego cudownie niebieskie tęczówki. Był pewien, że Haru nie zareaguje normalnie jak zobaczy go w takim stanie. Twarz Tachibany była cała czerwona a oczy mokre i zapuchnięte od płaczu. Patrzył na niego przez dobre kilka minut. Nie wiedział, czy tym razem także stchórzy. A co jeśli Haru ma kogoś? To byłby dla bruneta cios prosto w serce. W końcu udało mu się coś powiedzieć. Od razu pożałował, że zrobił to w tak prosty sposób.
- Haru, kocham Cię.
Szatyn jak zwykle obudził się wcześnie rano,mimo tego,że nie spał w swoim łóżku. Nie lubił hoteli, ale jak mus to mus. Przeciągnął się leniwie na łóżku i spojrzał na łóżko obok swojego, gdzie spał Haru. Uśmiechnął się widząc jego twarz skalaną w promieniach słonecznych. Był taki idealny. Każdy oddech, ruch, słowo. Idealny. Wstał i podszedł do łóżka bruneta. Nachylił się na nim i lekko ucałował w czoło. Patrzył jak oddycha. Uwielbiał na niego patrzeć. Uwielbiał jak pływał. Czy można nazwać to miłością?
Otrząsnął się i ruszył w stronę łazienki. Wziął szybką, ale relaksującą kąpiel. Wracajac do pokoju, gdzie Haru dalej smacznie chrapał naszły go dziwne myśli. Bał się dzisiejszego półfinału. Tak na prawdę nie miał pewności, czy chce płynąć, ale przecież nie mógłby zrobić tego swojej drużynie.Liczył na nich, liczył na Haruke, Nagise i Rei'a. Liczył także na to, że i on postara sie i nie da plamy. Był szczęśliwy pływając z przyjaciółmi. Wolność. To Haru pokazał mu czym jest wolność. Woda była jego drugim domem, jego...uzależnieniem? Czuł beztroskę płynąc przed siebie, czując jak kropelki wody obijają się o jego ciało, delikatnie muskając każdy zakamarek jego umięśnionego ciała.
Słońce. Delikatne, poranne promienie świeciły mu teraz prosto w oczy. Przeciągnął się leniwie, uwielbiał długo wylegiwać się w łóżku, to była jego, zaraz po pływaniu, siedzeniu w wodzie czy gotowaniu ulubiona czynność. Jednak dzisiaj nie miał na to czasu. Spojrzał na łóżko stojące obok, jednak nie widząc jego właściciela tylko zmarszczył oczy. Przyłożył dłoń do czoła czując jakby ktoś go wcześniej dotykał. Ale i kto? I po co? Wzruszył ramionami, pewnie mu się coś pomyliło. Makoto wszedł chwilę później.
- Dzień dobry, Makoto-kun.
Wstał, drapiąc się po głowie. Zapewne nie wyglądał zbyt reprezentacyjnie, szczególnie zaraz po wstaniu. Nie czuł się zdolny do zrobienia czegokolwiek, jeszcze nie miał energii, lecz zapewne zmieni się to gdy dotrą na basen. Woda go orzeźwi. W końcu to najpiękniejszy żywioł. Zarazem twórczy i śmiercionośny, dający schronienie, zalewający domy. Taka piękny, delikatny, jak kobieta. Jednak żadna przedstawicielka płci pięknej nie będzie tak cudowna, nie dla niego. Nigdy.
- Dzień dobry, Haru. Makoto był w dobrym humorze. Znów mógł popatrzeć na swój ideał. Ale to tak cholernie bolało. Czy ukrywanie swoich uczuć przez 4 lata jest dobre? Czy dobre jest sprawianie sobie tak ogromnego bólu? Wytrzymał już dość długi okres nie wie ile jeszcze da rade, to jest zbyt uciążliwe. Wyspałeś się? - zapytał z lekko załamanym głosem. Cholera, pomyślał.
Przejechał palcami po włosach.
- Tak, dziękuję.
Nie zauważył drżenia w jego głosie. Nie zauważył czy nie chciał zauważyć? Możliwe, że to drugie. Domyślał się uczuć kolegi i bał się, cholernie się bał ich następstw. Wolał udawać głupiutkiego i nieświadomego. Ściągnął koszulkę, rzucając ją na łóżko i ponownie się przeciągając, pod chwilowo naciągniętą skórą ukazały się mięśnie.
- Zdążę skoczyć pod prysznic, prawda?
Odwrócił głowę ku Makoto, lustrując jego twarz błękitnymi oczyma.
Brunet czuł, że zaczyna się trząść. On to robi specjalnie. Czyżby domyślał się o jego uczuciach? A co jeśli to działa w dwie strony? Makoto byłby najszczęśliwszym delfinem na świecie.
- T-tak, zdążysz, mamy jeszcze dużo czasu. Z chłopakami spotykamy się dopiero za godzinę.
Spojrzał głęboko w cudowne oczy Haru. Na ich widok miał ochotę rzucić się na niego. Chciał go tylko dla siebie. Tylko. Dla. Siebie.
Patrzyli sobie w oczy przez dłuższą chwilę. Makoto nie mógł wytrzymać napięcia, czuł, że zaraz powie coś, czego nie powinien.
- Haru, ja...
Uśmiechnął się do niego niepewnie i pochylił nad torbą ze swoimi rzeczami z której wyciągnął przybory prysznicowe, jakieś ciuchy, kąpielówki... Tych ostatnich miał pięćpar, to chyba oczywiste. Ułożył je obokk siebie na łóżku u oparł dłoń o biodro, palec drugiej ręki przykładając do ust.
- Które mam wziąć...
Spytał sam siebie, pochylając nieco nad łóżkiem. Słysząc głos Makoto nawet się nie odwrócił.
- Tak?
Rzucił tylko, nadal lustrując wzrokiem każdą z par spodenek. W końcu ważne było, żeby były wygodne i ładne wizualnie.
Makoto spojrzał na tył Haru i próbował coś z siebie wydusić. Nic nie mogło przejść mu przez gardło. Był takim tchórzem. Bał mu się wyznać co do niego czuje. Czuł, że do oczu napływają mu łzy. Cholera, po raz kolejny okazywał słabość. Pierwsza samotna łza spłynęła po jego policzku.
- Haru, ja..idę się przewietrzyć - odpowiedział załamanym głosem i szybko wybiegł z pokoju nawet się nie ubierając. Zaczynał coraz mocniej płakać. Nie panował nad tym, emocje były zbyt silne. Przez ten cały czas wystarczyło mu, że był przy nim, że mógł mu towarzyszyć.
Cieszył się z każdego dnia spędzonego z Haruką. Ale teraz chciałby czegoś więcej, zaczął tracić panowanie nad swoim ciałem i umysłem. Zaczął powoli upadać.
Wybiegł z hotelu. Zimny wiatr od razu dał się we znaki. Cóż, nie ma się co dziwić, był w samych dresach, nawet nie ubrał butów.
Usiadł pod hotelem i skulił się najmocniej jak mógł pozwalając łzom płynąć wolno, miał dosyć.
Zdziwił się jego zachowaniem. Może, może... nie mógł wymyślić jakiegoś sensownego wytłumaczenia. Potrząsnął głową. Zapewne niedługo wróci, nie ma co się martwić. Zebrał swoje rzeczy i ruszył do łazienki, myśląc o tym, co tak właściwie się stało. Czy zrobił coś źle? Chyba nie... Przynajmniej tak mu się wydawało. W zamyśleniu rozebrał się i wszedł pod prysznic, chłodna woda oblewała jego ciało, orzeźwiając, lekko pobudzając. Jednak to musiało się skończyć, po wyjściu jeszcze ogarnął się i wrócił do pokoju, jednak nie zastał tam Tachibany.
- Huh?
Mruknął tylko, wycierając włosy. Jakiś czas go nie było, pewnie było mu zimno. Haruka po namyśle chwycił bluzę drugiego i wyszedł z hotelu.
- Makoto.
Podszedł do bruneta powolnym krokiem, pochylił się nad nim, lecz tylko na chwilę, aby narzucić na nagie ramiona materiał.
Zielonooki poczuł fale ciepła, która została zrzucona na jego ramiona. Mimo to, nie podniósł głowy, tylko próbował przestać płakać. Głos Haruki doprowadzał go do jeszcze większej rozpaczy. Zapach miodowego szamponu rozniósł się w powietrzu. Makoto uwielbiał ten zapach, zapach jego ukochanego. Całego go uwielbiał, w tym był.. problem?
- Haru, zostaw mnie samego, proszę. Nie chce...nie chce, Haru, rozumiesz?
Nie chciał aby ten patrzył na niego w takim stanie. To byłoby dla niego nienormalne. Przecież to Makoto jest tu zakochany, prawda?
Nie posłuchał. On nie słuchał nikogo, jak można było zauważyć. Usiadł obok Makoto i zaczął się w niego intensywnie wpatrywać nim spytał:
- Co jest?
Siedział w takiej pozycji przez dobrych parę minut, aż przeszedł go dreszcz. Nie mógł zaprzeczyć temu, że na zewnątrz było zimno. Nie wiedział, czy uzyska jakąś odpowiedź, w zasadzie nawet na to nie liczył.
Makoto otworzył szeroko oczy i zdobył się na odwagę aby spojrzeć w jego cudownie niebieskie tęczówki. Był pewien, że Haru nie zareaguje normalnie jak zobaczy go w takim stanie. Twarz Tachibany była cała czerwona a oczy mokre i zapuchnięte od płaczu. Patrzył na niego przez dobre kilka minut. Nie wiedział, czy tym razem także stchórzy. A co jeśli Haru ma kogoś? To byłby dla bruneta cios prosto w serce. W końcu udało mu się coś powiedzieć. Od razu pożałował, że zrobił to w tak prosty sposób.
- Haru, kocham Cię.
Bum. Jesteśmy z pierwszym rozdziałem. Nie uważamy go za wspaniałego, ale starałyśmy się.
Jednak mieszkamy od siebie daleko i pisanie takie przez internet też jest trudne.
Prosiłybyśmy o jakieś wskazówki, wypowiedzi co do rozdziału.
Następny ukaże się niebawem.
Pamiętajcie - komenatarze karmią wene. ^^
cóż, do następnej notki.
Szybko rozwinęła się akcja, co może być zarówno plusem jak i minusem. Potrzymajcie trochę w napięciu :D
OdpowiedzUsuńChociaż nie jestem nie wiadomo jaką yaoistką, podoba mi się dość lekka i łatwa w czytaniu forma opowiadania. A nawiązanie do Free zwłaszcza ;).
Czekam na kolejny rozdział i na to, jak rozwinie się akcja.
to będzie miało max 3-4 roździały. c;
Usuńdziękujemy. ^^
Hm, podoba mi sie ^^ Mimo ze nie jestem zwolennikiem sleshow z Free. Styl pisania podoba mi sie, ale na poczatku nie wiadomo w ktorym momencie akcja dzieje sie przy Makoto albo Haru. Jak by mozna bylo rozdzielic czesci np. wiecej spacji czy cos.
OdpowiedzUsuńNo i rzeczywiscie akcja dzieje sie bardzo szybko. Tyle zeby z tym nie przesadzic.
Bede czekac na nastepne ^^
Śliczne *.* Muszę was pochwalić :3
OdpowiedzUsuńZaliczone! Brawa dla mnie (i po troszku dla was, ofc). Prawdopodobnie nie wzięłabym się za to, gdyby nie to, że w głównym centrum zainteresowania jest moja ulubiona para yaoi z Free! (i w sumie jedyna taka). Aż nawet się przemilczy fakt, że po 1. odcinku to Makoto nie podobał mi się najbardziej, a teraz... No ale mniejsza.
OdpowiedzUsuńTekst króciutki i od razu do sedna sprawy. Oczywiście ta zwięzłość plusuje w moich oczach, chociaż tego akurat schematu historii nie figuruje zbyt wysoko na mojej top liście niestety. Jakaś tam spacja, czy znak zapytania zniknął w akcji, ale to tylko pojedynczy wągier na nosku, w porównaniu z moim analfabetyzmem, więc nie trzeba od razu sobie piór wyrywać. Ale za to są inne plusy. Świadomy Haru dla przykładu. Tak, ten motyw myślowy to ja lubię. Wie, ale udaje głupka, by czegoś nie stracić, nie zepsuć. Awww...
Czepiać się mogę jeszcze, ale tu odzywa się już moja osobista teoria, słowa "idelany" (gdzieś na początku było). Rany, jak ja za tym słowem nie przepadam! (pewnie przypomina mi moje własne braki, ale ciii...) Osobiście wolę myśleć, że człowiek zakochany nie widzi tego kogoś jako człowieka idealnego, tylko akceptuje te wady, będąc ich w pełni świadomy. Ale to tylko moje takie pitu pitu... Zignorować da radę.
Pozdrawiam!
Pierwszy raz czytam coś z Free, normalnie jakoś sie nie przejmowałam ich bytem. Ale w sumie ten odcinek jak byli w hotelu był nabardziej podtekstowym odcinkiem ever xD Ok ok lecim.
OdpowiedzUsuńAw aw całusek w czółko. Ten Makoto, taki delikatny. No właśnie nie wiem czy zbyt. Znacz jego charakter generalnie był taki nieco ciapowaty ale jakoś tak mi się gryzie że on płacze.
"Makoto byłby najszczęśliwszym delfinem na świecie." Jebłam i nie wstałam. Wiecie, podłoga jest w sumie całkiem wygodna xD
A co jeśli Haru ma kogoś?" No ba że ma. Nazywa się Pool-chan xDDDDDD to sie nigdy nie znudzi.
Sorry but I already love someone, and his name is Pool-kun- omg te przeróbki z jutuba
wracając. Wow Haru myśli o sprawach innych niż woda, to takie dziwne.
Ogólnie jest całkiem spoko, fajne są momenty jak Makoto myśli o Haru. Że jest idealny itd. Bardzo klimatyczne.
Zobaczymy jak to się dalej pociągnie.
pozdrawiam :D
Wiesz co?
OdpowiedzUsuńmogłabyś pisać tak , że
*********
HARU
***
MOTOKO.
**
bo inaczej, to taki bajzel w tym opowiadaniu, a bardzo fajnie się zaczyna...