niedziela, 24 listopada 2013

MakoHaru - rozdział drugi.

Kocha go. Obawy się ziściły. Czy nie mógł mu tego powiedzieć po zawodach? Albo w ogóle nie mówić? Haruka nie zdawał sobie sprawy, jak takie zatajanie prawdy może boleć, nigdy nie był w takiej sytuacji. Woda była wszędzie, wodzie wyznał miłość. Wszyscy wiedzieli o jego obsesji i nie musiał się z tym ukrywać. Poczuł, że chyba za długo się nie odzywa. Nie wiedział nawet, jak bardzo jest czerwony. 
- Ja... Makoto... ty... przepraszam. Wstał gwałtownie i ruszył z powrotem do pokoju hotelowego, wybierając jak najdłuższą drogę. Może było to oczywiste miejsce, jednak gdzie indziej mógł się schować? Otworzył drzwi i usiadł na łóżku. Oparł ręce o kolana, ukrywając twarz w dłoniach. Mimo wszystko, jego oczy pozostawały szeroko otwarte
Spodziewał się tego, jednak i tak przeżywał szok. Tachibana dogłębnie zdziwiony patrzył, jak Haru idzie do pokoju. Nie mógł znieść tego, że zachował się jak kretyn. Po co dziś mu to powiedział? Nie mógł kiedy indziej? Ale najwidoczniej Haru sam domagał się prawdy. - Cholera. Wstał i również postanowił pójść do pokoju. Nie wiedział jednak, co powinien powiedzieć, jeśli zastanie tam Haru. Czy znów okaże słabość? A może go poniesie i zrobi to, czego nie powinien? Cholera, cholera, cholera. Zaczynało go mdlić, kiedy dotarł do drzwi pokoju hotelowego. Lekko pociągnął za klamkę. Wchodząc zatrzymał się w drzwiach. Haru wyglądał na załamanego. 
- Haru? Haru posłuchaj... 
Przeniósł wzrok na drzwi, kiedy tylko się otworzyły. Wyglądem przypominał wystraszone zwierzę. Nie wiedział, co robić. To wszystko było dla niego nowe. Nie odzywał się, po prostu patrzył na Makoto. W zasadzie to, co miał powiedzieć? Że nic do niego nie czuje? Nie był tego pewien. Jedyne, co teraz wiedział to, że dzień dzisiejszy zmieni wszystko. W zasadzie, to już zmienił. Odwrócił głowę, ręce kładąc na kolanach. 
Makoto nie był zdziwiony jego zachowaniem. To był dla niego szok. Przecież on kocha tylko wodę. Czy zaczynał się robić zazdrosny o żywioł? Zaśmiał się głośno zaskakując tym Haru. Spojrzał na niego i znów się uśmiechnął. Przecież on tak uwielbiał na niego patrzeć, cholera, żeby się ponownie nie rozkleił. Po raz kolejny się zaśmiał, tym razem lekko. 
- Do niczego cię nie zmuszam, Haru. Jesteś dla mnie bardzo ważny. Ważniejszy od wszystkiego. Kocham cię. Kocham cię najbardziej na świecie. Ukrywałem to ponad 4 lata. Nie umiałem ci tego wyznać. Ale nadszedł czas, aby przestać okłamywać samego siebie. Wiem, że nie tak łatwo to przyjąć, rozumiem cię. Ale.. ja będę czekał. Teraz, gdy o wszystkim wiesz, będę czekał. Nie obchodzi mnie czy całe życie, czy może krócej. Czuł, że znów spłynęła jedna samotna łza. To chyba ze wzruszenia. Przetarł ją lekko palcem i uśmiechnął się do ukochanego. Cholera, czuł się jakby miał 40 lat. Jakby miał zostać już sam, bo dla niego czas już minął. 
Słuchał tego wyznania, a w klatce piersiowej coś zaczęło ściskać go za serce. To było takie piękne. Wszystkie cudowne słowa skierowane były do niego. Można powiedzieć, że się wzruszył. Jeszcze nigdy nie słyszał tak pięknej przemowy. Bo kto miałby kierować do niego takie słowa? Był odludkiem. Od zawsze obchodziła go jedynie woda i to, żeby miał gdzie z nią obcować. W końcu przemógł się i wstał, odwracając do Tachibany. 
 - Makoto... uwierz, że są ludzie lepsi ode mnie. Jesteś cudowny, miły i uczynny, najlepszy przyjaciel, jakiego mógłbym sobie wymarzyć. Jednak myślę, że znajdziesz sobie równie cudowną dziewczynę. To, że coś do mnie czujesz, to tylko chwilowe urojenie. W końcu jestem.. jesteśmy mężczyznami. Przekrzywiając nieco głowę spojrzał mu w oczy, a jego wargi wykrzywiły się w imitacji uśmiechu. Musiał zrobić coś, żeby utrzymać ich przyjaźń, ale właśnie - tylko przyjaźń. 
Makoto stał i nie mógł się ruszyć ani nic powiedzieć. To, co Haru właśnie powiedział go zamurowało. Jaka przyjaźń? Jak dziewczyna? Jacy lepsi ludzie? Co on właśnie… co?
 - Haru do cholery jasnej! Nie obchodzi mnie żadna dziewczyna, żadni lepsi ludzie! Dla mnie liczysz się tylko ty, rozumiesz? Ty jesteś dla mnie najważniejszy. To ciebie kocham, Haru. Chwilowe urojenie powiadasz? To dlaczego to chwilowe urojenie trwa 4 lata, co? Czemu 4 lata latam za tobą jak nienormalny? Bo cię kocham, idioto! Makoto zmęczył się podczas tego przemówienia. Jego oddech był podwyższony i nierówny. Patrzył na Haru z szeroko otwartymi oczyma. Był skazany na los. Tak bardzo chciał, żeby Haru go zaakceptował. Pragnął tego, jak niczego innego. 
Westchnął ponownie, odwracając się do niego plecami i nachylając nad swoją torbą, jakby zupełnie stracił zainteresowanie tematem.
 - To brzmi pięknie, ale nie widzisz moich wad, bo patrzysz na mnie przez różowe okulary. Wielu rzeczy nie dostrzegasz. Mogę tolerować twoje uczucia, ale ty nie możesz liczyć na nic więcej, rozumiesz? Lepiej się spakuj, niedługo przyjdą Nagisa i Rei. Wszystko mówił cichym, spokojnym głosem, jakby tłumaczył coś dziecku. W zasadzie, to można nawet uznać, że Makoto nie był dojrzały emocjonalnie, skoro rzucał takimi słowami w osobę tej samej płci
- Haru... Haru, co ty mówisz? Dlaczego to mówisz? Haru! Dlaczego? Makoto był już u kresu sił. Nie dawał rady. Haru go nie kochał, a on czuł się coraz gorzej. Poczuł, że robi mu się niedobrze. Pobiegł do łazienki i zwrócił wszystko, co dzisiaj przełknął. Czyli nic. Pił tylko wodę. Spojrzał w lustro. Był tak strasznie blady. To na pewno przez emocje. Wrócił do pokoju i podszedł do Haru. Ten stał tyłem. Makoto objął go, wtulając się w jego plecy i cichym głosem szepnął mu do ucha: - Haru, będę czekał, ponieważ Cię kocham. Będę czekał. Po powiedzeniu tych słów, wyszedł z pokoju zabierając przybory do pływania. 
Nie odpowiadał mu, bo co mógł? Nic. Jeśli posunąłby się dalej, jego pionek mógł być zbity z szachownicy. Powiedzieć coś jeszcze gorszego, co totalnie załamie Tachibanę? A może rzucić mu się w ramiona, twierdząc, że on też go kocha? Jednak to byłoby kłamstwo, które potem musiałby odpokutować. W tej sytuacji nie ma pozycji neutralnej. To, co oznajmił, skrzywdziło Makoto, jednak była to prawda. Nie zdziwił się wyjściem tamtego. Nie obchodziło go jakoś, gdzie idzie, w końcu nie poszedłby na basen bez swoich rzeczy, a te zostały w pokoju. Sam składał swoje, żeby szybciej spakować się i być gotowym do wyjazdu. Wtem szatyn wrócił do pokoju. Haruka zesztywniał, będąc dotkniętym. Co... co on... Na tę krótką chwilę, kiedy Makoto przytulał bruneta ten stracił oddech, czuł jakby zaraz miał się roztopić pod wpływem ciepła. Przez te parę sekund dusił się jak ryba bez wody. Jego serce biło szalenie szybko, czuł się dziwnie. Jakby zakwitło w nim nieznane uczucie. Jednocześnie lubił Makoto, wolał trzymać na dystans, a przy tym chciał być cały czas tak przytulany. Trzęsącą się ręką dotknął policzka. Stał tak jeszcze chwilę, próbując przyswoić wydarzenia sprzed chwili, jednak odezwał się jego telefon leżący na szafce nocnej. Kiedy zobaczył na wyświetlaczu numer Nagisy, zabrał szybko przygotowane wcześniej przedmioty i wyszedł przed hotel, gdzie czekali już wszyscy.
Ha, drugi rozdział! W zasadzie nie mam pojęcia co tu napisać, przepraszam. ;w; 
Mam nadzieję, że opowiadanie (o ile tak można to określić) się podoba, bo na prawdę się staramy. Jako, że zaczyna się tydzień, a ja *Rogacz* jadę na wycieczkę w środę nie możemy przewidzieć, kiedy pojawi się kolejna część, jednak postaramy się to zrobić jak najszybciej.~
Bardzo dziękujemy za komentarze pod pierwszym postem, nawet nie wiecie, jakiego one dają kopa!
 Serdecznie pozdrawiamy, życzymy szczęścia w szkole,
Rogacz i  Nezumi
<3

8 komentarzy:

  1. Więcej , więcej ;3
    // Wujek Diabeł ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł z tymi kolorami ;)
    Ten rozdział był już bardziej uporządkowany i spójny,jednak nie zabrakło w nim akcji :D Czekam na kolejne rozdziały z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!! :D Wasze opowiadanie jest wciągające i miło się je czyta a tak bardzo nie chciałam, a gdy już zaczęłam to nie dało się skończyć *O* Czekam na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miłooooość rooośnie wokół naas~ *fałszuje*
    Rany, dziewczyny, jaką wy z tego mangę shoujo robicie. Jak dla mnie ciut za bardzo pogłębiacie te postacie \o/ Ale ja sie zawsze czegoś przyczepię (np tego, że Rogacz nie odpisał mi popoprzednim rozdziałem T3T)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpisuję Ci tutaj, kochanie Ty moje. >w< Fakt, troszkę nam z tego shoujo wyszło, ale w zasadzie... to jest w miarę okay. c:

      Usuń
  5. Jeeeny , może to głupio zabrzmi ale się popłakałam, na prawdę , świetne opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeeeny , może to głupio zabrzmi ale się popłakałam, na prawdę , świetne opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń

© Szablon wykonała Chan Lee dla Land of Grafic
© Obrazek pochodzi z zerochan © Tekstury od Yassmine.